Jeśli działasz w marketingu lub prowadzisz własny biznes, na pewno obiło Ci się o uszy słowo Andromeda. To słowo robi niezłe zamieszanie w świecie płatnych kampanii od końca 2024 roku. Wokół niego narosło tyle mitów, że czas oddzielić twarde dane od marketingowych haseł.
W tym artykule rozłożymy Andromedę na czynniki pierwsze. Sprawdzimy, co kryje się pod maską, dlaczego Meta zainwestowała w nią miliardy i jak Ty powinieneś na to zareagować.
Czym właściwie jest Andromeda?
Zacznijmy od faktów. Andromeda nie jest nową funkcją w panelu reklamowym. Nie znajdziesz przycisku „włącz Andromedę”. Nie ma przełącznika „ON/OFF”, nie ma nowej zakładki, nie ma magicznego checkboxa. To jest zmiana dużo głębiej, pod maską, w samym sercu systemu reklamowego.
Co się zmieniło pod maską?
Aby zrozumieć, czym jest Andromeda, wyobraź sobie, że Meta ma gigantyczną bibliotekę reklam. Za każdym razem, gdy ktoś odpala Facebooka lub Instagrama, system w ułamku sekundy musi zdecydować, które reklamy w ogóle rozważyć, zanim zacznie wybierać tę jedną, którą pokaże.
Właśnie w tym momencie do gry wchodzi Andromeda.
Zanim reklama trafi do licytacji, zanim system sprawdzi Twój budżet czy cele, dzieje się najważniejszy, niewidoczny etap – selekcja kandydatów.
Odpowiada za to tzw. Ad Retrieval Engine (silnik doboru reklam). Meta niedawno całkowicie przebudowała ten mechanizm, nadając mu nazwę Andromeda. To nie jest taka mała poprawka, a wymiana fundamentów, na których stoi całe AI Facebooka.
Jak to działało kiedyś, a jak działa w erze Andromedy?
Wcześniej Meta robiła shortlistę reklam bardziej starym sposobem. Gdzie ten stary system był trochę jak taki bibliotekarz z papierowym katalogiem. Musiała sprawdzać sztywne reguły np.pokaż to tylko osobom interesującym się jogą, co przy milionach reklam powodowało wąskie gardła.
Andromeda to ta zmiana pod maską, dzięki której (wsparta nową architekturą i mocą chipów NVIDIA) Meta potrafi w czasie rzeczywistym przeskanować gigantyczną pulę reklam i w ułamku sekundy wybrać kilka tysięcy tych, które mają największy sens dla konkretnej osoby, dokładnie w tym momencie.
I co ważne…
W tym etapie system dostaje dużo większą dawkę AI. Dzięki temu lepiej rozumie:
- kto jest po drugiej stronie ekranu,
- jakie reklamy realnie mogą ją zainteresować
- które z nich w ogóle warto wrzucić na krótką listę, z której później wybierana jest ta jedna, najlepsza.
Reklamy są lepiej poukładane w systemie
Żeby ten proces działał szybko, Meta musiała trochę posprzątać magazyn. Zamiast szukać reklam po wielkiej stercie, system układa je w coś w rodzaju inteligentnych półek i kategorii. Dzięki temu może błyskawicznie zawęzić obszar poszukiwań i nie mielić wszystkiego naraz.
Czyli w skrócie… mniej kręcenia się między półkami jak w markecie, a więcej – prosto do konkretnej alejki i bierz to, po co przyszedłeś.
Najpopularniejsze mity
Internet zalała fala filmów o tym, jak to Andromeda wskrzesza umarłe konta i zmienia zasady gry. Opierając się na rzetelnych analizach, warto jednak zdjąć różowe okulary.
Oto najpopularniejsze mity:
“Musisz wrzucić 50 reklam do jednego zestawu!”
W praktyce system i tak często przepycha budżet głównie w 2–3 kreacje, a pozostałe dostają minimalny ruch. Przez to część reklam nie ma nawet szansy się wykazać, mimo że mogłyby dowieźć lepszy wynik. Dlatego ręczne spojrzenie w dane i wyciąganie wniosków nadal potrafi dać więcej niż zdanie się w 100% na automat.
“Andromeda to totalna nowość”
To raczej rozwinięcie tego, co Meta już robiła, a nie zupełnie nowy rozdział. Sporo elementów, które dziś przypisuje się Andromedzie jest z nami już dłużej.
“Targetowanie zainteresowań całkowicie przestało działać”
Choć Meta promuje targetowanie szerokie (Broad), dane z 2024 i 2025 roku pokazują, że precyzyjne zainteresowania wciąż potrafią dowozić o 15–30% lepsze wyniki w niszowych branżach. Andromeda jest świetna w szukaniu masowego klienta, ale jeśli sprzedajesz bardziej specjalistyczny sprzęt, ręczne wskazanie ścieżki algorytmowi wciąż ma sens.
“Teraz musisz mieć minimum 50 kreacji w jednej kampanii”
W teorii brzmi to logicznie. Skoro Andromeda ogarnia ogrom danych, to trzeba jej dorzucać jak najwięcej grafik, żeby miała z czego wybierać. Problem w tym, że przy mniejszych budżetach to się zwyczajnie nie sprawdza.
Gdy wrzucisz 50 kreacji, budżet rozleje się cienką warstwą na wszystkie materiały. Każda reklama dostanie tyle wyświetleń i klików, że system nie zdąży porządnie ocenić, co działa, a co nie. Efekt? Decyzja o “najlepszym” często będzie bardziej zgadywanką niż realną optymalizacją.
Dlatego w praktyce lepiej trzymać się 3–6 mocno różniących się kreacji na zestaw takich, które testują inne kąty komunikacji, formaty albo obietnice, a nie tylko drobne wariacje tego samego.
Andromeda w praktyce
Głównym celem Andromedy jest automatyzacja. Dzięki danym z najnowszych raportów, wiemy już, jakie realne zmiany przyniósł ten update.
Kreacja jest nowym targetowaniem
To jedno z najczęściej powtarzanych haseł 2025 roku. Andromeda skanuje Twoją grafikę i wideo, rozumie co na nich jest i na tej podstawie szuka odbiorców. Jeśli Twoja reklama jest nudna lub mało czytelna, algorytm po prostu jej nie wyłowi z morza innych propozycji.
Małe zmiany, większy błąd
Kiedyś wystarczyło zmienić kolor przycisku, by Meta uznała to za nową reklamę. Andromeda widzi te podobieństwa. Jeśli wrzucasz 10 niemal identycznych grafik, system uzna je za duplikaty i będzie wyświetlał tylko jedną, marnując Twój potencjał.
Andromeda nagradza różnorodność!
Szybsza faza uczenia
Dzięki lepszym modelom predykcyjnym, system potrzebuje mniej konwersji (według niektórych źródeł już ok. 30-35 zamiast standardowych 50), aby wyjść z fazy uczenia i ustabilizować wyniki.
Czy Andromeda to złoty przycisk?
Nie do końca. Nawet jeśli stoi za nią bardzo zaawansowana technologia, testy wielu specjalistów pokazują, że Andromeda bywa kapryśna. Zdarza się, że system pcha większość budżetu w reklamy, które są po prostu droższe, a pomija te, które mogłyby dowieźć lepszy efekt, tylko potrzebowałyby trochę więcej czasu i ruchu, żeby to udowodnić.
Jaki jest więc wniosek?
Andromeda to duża aktualizacja, ale to Ty wciąż jesteś za sterami. Automatyzacja Mety jest genialna, ale bez dobrej strategii kreatywnej i trzymania ręki na pulsie, nawet najnowocześniejszy algorytm nie sprzeda.
Ogólny kierunek jest taki, że liczy się jakość komunikatu, a nie tylko spryt w ustawieniach technicznych. Sukces w 2026 roku wymaga połączenia technologicznej sprawności algorytmu z ludzką empatią i zrozumieniem potrzeb klienta.